Pamiętam moje przygotowania do matury. Było strasznie. Praktycznie nie miałem wolnej chwili. Cały czas spędzałem z głową w książkach. A to oczywiście wszystko przez to, że będąc w pierwszej i drugiej klacie liceum w ogóle się nie uczyłem. Zupełnie wystarczały mi oceny dopuszczające na koniec semestru. Zresztą nie lubiłem się uczyć. Uczyłem się tylko wtedy gdy zmuszała mnie do tego sytuacja, czyli wtedy gdy groziło mi powtarzanie klasy z powodu złych ocen z jakichś przedmiotów. I oczywiście przez krótki czas wkuwałem podstawy i zdawałem z dwójką na świadectwie. Matura wcale się nie przejmowałem. Wydawała mi się ona tak odległa, że myślałem, że spokojnie zdążę się do niej przygotować. Wolałem rozrywkę. Rozrywka sprawiała, że życie było bardzo przyjemne. Uważałem, że rozrywka mi się należy, bo przecież byłem młody. A nauka była tylko stratą cennego czasu. Jednak w końcu nadeszła trzecia klasa. I pewnego dnia pisaliśmy w szkole próbną maturę. I okazało się, że nie zdałem żadnego przedmiotu. Na dodatek miałem najgorsze wyniki w całej szkole. Wtedy nastąpił przełomowy moment w moim zachowaniu. Wiedziałem, że jeśli będę dalej tak postępował, to mogę pomarzyć o zdaniu matury. I od tamtego czasu kupiłem kilka książek i zakuwałem. Skończyły się imprezy. Czas spędzałem w swoim domu przed książkami. Ponadto zapisałem się na korepetycje i chodziłem w szkole na zajęcia wyrównawcze. Wszyscy byli zaskoczeni moją przemianą. A chyba najbardziej nauczyciele, którzy nagle zaczęli mi stawiać coraz lepsze oceny. Naprawdę ciężko było całe dnie spędzać ucząc się, ale musiałem nadrobić zaległości. I w końcu nadeszła matura. Długo trzeba było czekać na jej wyniki i ten czas był bardzo nerwowy. Jednak po paru tygodniach okazało się, że zdałem. Z początku nie mogłem uwierzyć, ale za chwilę dotarło do mnie, ż eto osiągnąłem dzięki mojej ciężkiej pracy. Byłem z siebie bardzo zadowolony.
Brak podobnych wpisów.